wtorek, 26 listopada 2013

995 318

Wczorajszy dzień upłynął mi w dużej części w kolejce na USG, na które czekałam od ponad miesiąca - potwierdziło się nieprawdopodobne: przeszywający ból stopy, czasem wręcz uniemożliwiający chodzenie, spowodowany jest przez platt Fuss. No bez jaj. Na konsultację z ortopedą poczekam jeszcze trochę, ale miła pani doktor robiąca badanie powiedziała, żeby gimnastykować. O dziwo, słyszała nawet o jodze coś innego, niż to, że się przez to idzie do piekła. Przykro mi, nie mam najlepszego zdania o lekarzach. Ale ta pani była OK.

Więc chyba raczej przerzucę się na jogę z rzadkimi odstępstwami (jak maraton, sesesesese). Póki co, wczoraj poszłam na pożegnalny step. No bo bez przesady.

Ale już będę grzeczna, będę rozciągać od góry i od spodu, będę chodzić na paluszkach i takie tam. W związku z czym projekt milion kalorii potrwa pewnie z dziesięć lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz