Wczoraj wybrałam się na Zumbę - rzadko mi się to ostatnio zdarza, a lubię bardzo. Natańczyłam się, nawygłupiałam - świetna sprawa:) Od razu stresy zawodowe schodzą. Szkoda tylko, że grupa na zajęciach była taka niemrawa - w sumie dziewczyny patrzyły na moje wywijanie jak na coś bardzo dziwnego i drobiły z poważnymi minami jak na dansingu - a przecież w Zumbie chyba właśnie o to chodzi... Ech...
Odliczam intensywny aerobik - bo jakoś nie do końca wierzę w 1000 kalorii spalanych na Zumbie :)
Coraz lepiej :)
OdpowiedzUsuńHa - taki projekt, że żeby nie wiem co robić, to w najgorszym razie nie ubywa:)
OdpowiedzUsuń