Tak jak przewidywałam udało mi się wygospodarować tylko godzinę na pilates, do tego na dywanie. Oczywiście lepsze to niż nic, ale nie znoszę ćwiczyć w domu. Zupełnie tego nie łapię, jak tak można - może jeśli się ma osobny pokój do tego celu, ale tak na serio w salonie? Nie zrozumiem nigdy fenomenu Chodakowskiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz