Nie miałam siły wczoraj zdać relacji - podejrzewam, że byłam na najlepszych zajęciach w swoim życiu! Najpierw TBC - ale takie, że mogą się przy nim schować wszelkie licencyjne pitu-pitu w stylu TMT, a później step, na którym prawie pogubiłam nogi :)
Z kronikarskiego obowiązku muszę wyznać, że zapewne wszystko, co spaliłam, uzupełniłam pierogami ruskimi - ale raz się żyje :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz